piątek, 1 maja 2026

Obcokrajowcy w polskiej ekstraklasie (część 29)

Kiedyś byli rzadkością, ciekawostką, dodatkiem w klubie do polskiej kadry. Teraz często bywa tak, że całą lub niemal całą podstawową jedenastkę polskiej drużyny tworzą gracze, którzy nie urodzili się w naszym kraju. Niektórzy w Ekstraklasie i niższych ligach występowali długo, inni przemknęli niczym meteoryt i słuch o nich zaginął. Jeszcze inni związali się z Polską na stałe. Co jakiś czas przypominał będę o pięciu wybranych piłkarzach z zagranicy, którzy pojawili się w Polsce.

Dziś jednym z bohaterów jest zawodnik, który u nas zagrał tylko w trzeciej lidze. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że działo się to w połowie lat 90. XX wieku... Poza tym piłkarz, który pozostał na stałe w Polsce, a także pierwszy w historii przedstawiciel pewnego kraju w naszej ekstraklasie.

*     *     *

FILIPE Andrade Felix (2003-15)

To jeden z tych obcokrajowców, który związał się z Polską na stałe. Przyjechał do naszego kraju tuż po wejściu w dorosłość, wcześniej miał związek jedynie z juniorskimi zespołami w Brazylii (Vasco da Gama Rio de Janeiro) i Włoszech (Brescia Calcio). Z seniorskim futbolem zetknął się dopiero w Polsce i... najwyraźniej ten poziom rozgrywkowy przypadł mu do gustu.

Urodzony 7. lutego 1985 roku brazylijski defensor zaliczył wiele polskich klubów. Zaczął od Górnika Zabrze, gdzie zbierał przyzwoite recenzje. Potem były Zagłębie Lubin (został mistrzem Polski w 2007 roku), Odra Opole, Polonia Słubice, GKS Jastrzębie-Zdrój, Czarni Żagań, LZS Piotrówka, Górnik Wałbrzych i Swornica Czarnowąsy. W najwyższej klasie rozgrywkowej debiutował 26. września 2003 roku w meczu Górnik - Legia Warszawa, a łącznie w elicie wystąpił 67 razy i strzelił jednego gola. Na drugim poziome rozgrywkowym zagrał 40 razy. W nowej drugiej i starej trzeciej lidze zaliczył łącznie natomiast 102 występy i strzelił dwa gole. Czwarty poziom rozgrywkowy (dawna IV liga, obecna III) - 56 meczów i 2 gole.

Wydawało się, że karierę zrobi większą, ale dokuczały mu kontuzje. Pod koniec kariery grał jeszcze w niemieckim Brandenburger SC (w Niemczach pracował też fizycznie w polu), a także w Śląsku Łubniany. W tym ostatnim klubie rozpoczął także pracę trenerską - szkolił dzieciaki. W styczniu 2023 roku został trenerem seniorskiej drużyny Śląska... Posiada polskie obywatelstwo i ma żonę Polkę, mieszka w województwie opolskim.

Aaran LINES (2003-04, Ruch Chorzów, Arka Gdynia)

Jego przyjazd do Polski wzbudził spore zainteresowanie, był bowiem pierwszym Nowozelandczykiem w naszej najwyższej klasie rozgrywkowej. Wielkiej furory jednak nie zrobił. W najwyższej klasie rozgrywkowej zadebiutował 16. marca 2002 roku, a w elicie wystąpił zaledwie 12 razy. W kolejnym roku zanotował łącznie 15 występów (i strzelił jednego gola) w pierwszej lidze. Niewykluczone, że zanotował też jakieś występy w śląskiej okręgówce (Ruch II) i gdańskiej klasie A (Arka II), nie dysponuję jednak żadnymi informacjami z tak niskich klas rozgrywkowych.

Urodzony 21. grudnia 1976 roku pomocnik zanim przyjechał do Polski, spędził wiele lat w Niemczech. Był związany z Werderem Brema, ale nie udało mu się zadebiutować w pierwszej drużynie w ligowym meczu. Grał też w BSV Kickers Emden, VfL Osnabrueck i Dresdner SC, zaliczył też kluby w rodzinnym kraju. Z kolei po opuszczeniu Polski zaliczył ponownie epizod w Niemczech (niższe ligi), a także kluby w USA i Australii. 

O ile zespoły, w których występował, nie robiły wielkiego wrażenia, to już fakt, że grał w reprezentacji Nowej Zelandii i miał na koncie występ w Pucharze Konfederacji w 1999 roku (kolejny zanotował w 2003 roku) już jak najbardziej tak. Po zakończeniu kariery zajął się pracą szkoleniową - pracował z drużynami kobiecymi w USA. Po kilku latach postanowił spróbować się w roli działacza - został wiceprezesem i dyrektorem akademii Western New York Flash Academy, gdzie pod jego kuratelą były roczniki U13-U18 (Elite Clubs National League). Niewykluczone, że nadal jest z ową akademią związany.

Shadi ABU DIB (1999, 2005-06)

O tym, iż taki piłkarz pałętał się kiedykolwiek po polskich boiskach, pamięta zapewne niewiele osób. Trudno się dziwić, bo nigdy nie zagrał w ekstraklasie. Izraelczyk grywał wcześniej i później tylko w rodzinnym kraju (Hapoel Petach-Tikwa, Hapoel Talbe, Hapoel Irony Riszon le Syjon, Hapoel Jerozolima, Maccabi Ahi Nazaret, Hapoel Tsafririm Holon).

Urodzony 14. listopada 1975 roku pomocnik pierwsze podejście do Polski miał wiosną 1999 roku, kiedy to w drugoligowym Śląsku Wrocław zaliczył siedem występów. Po zakończeniu sezonu wrócił jednak do Izraela. Do naszego kraju wrócił latem 2005 roku. Kilka miesięcy spędził w Szczakowiance Jaworzno (dwa występy w drugiej lidze), wiosnę w trzecioligowej Pogoni Świebodzin (10 występów).

Ponoć podczas pobytu we Wrocławiu zawodnik prowadził mało sportowy tryb życia (był częstym bywalcem dyskotek), stąd też nie błyszczał na boisku. Za to właśnie podczas pobytu na Dolnym Śląsku poznał przyszłą żonę. Karierę zakończył w 2006 roku, po półrocznym pobycie w Świebodzinie. Potem rozpoczął działalność trenerską - najpierw zajmował się młodzieżą, a potem był m.in. opiekunem klubu Kafr Qasim Nibrass. Gdzie pracuje obecnie, niestety nie wiem.

Sasa IVANOVIĆ (ŁKS Łódź, 2008-09)

Czarnogórski bramkarz spędził w Polsce jeden sezon, ale nie dane było mu zadebiutować w ligowym meczu ŁKS Łódź, który wówczas występował w ekstraklasie. Za to w Młodej Ekstraklasie zagrał sześć razy, choć aż tak młody to on nie był - urodził się 26. czerwca 1984 roku.

Zanim Ivanović pojawił się w Łodzi, grywał jedynie w klubach czarnogórskich (początkowo jako jugosłowiańskie, a potem serbsko-czarnogórskie) - Titeks Podgorica, Zeta Golubovci, Bratstvo Cijevna. Mógł pochwalić się mistrzostwem Czarnogóry (2007), a co istotne, był podstawowym golkiperem mistrzowskiej ekipy.

Po wyjeździe z Polski grał już wyłącznie w Czarnogórze - Zeta, Decic Tuzi, Mornar Bar, Kom Podgorica, Mladost Podgorica. Łącznie w najwyższej klasie rozgrywkowej w całej karierze zagrał 238 razy. W 2018 roku zapisał na swoim koncie jedyny w karierze krajowy puchar. Karierę zakończył w 2020 roku. Niestety nie wiem, co się z nim obecnie dzieje.

Ołeh JASZCZUK (Radomiak Radom, 1996)

Urodzony 25. lutego 1973 roku ukraiński pomocnik do Polski trafił w przerwie zimowej sezonu 1995-96. Nigdy jednak nie zagrał w naszej ekstraklasie, ani nawet ówczesnej drugiej lidze. Jego jedynym klubem był Radomiak, grający wówczas na trzecim poziomie rozgrywkowym. W III lidze zanotował 7. występów, strzelił dwa gole, a zespół spadł do IV ligi. Co prawda transfermarkt sugeruje, że był on także zawodnikiem Radomiaka w sezonie 1996-97, ale nie ma go w kadrze w skarbie kibica, ani też w składach przejrzanych przeze mnie relacji meczowych, co oznacza, że to nie polega na prawdzie, a piłkarz po kilku miesiącach opuścił Radom.

Jaszczuk przed przyjazdem do naszego kraju grał wyłącznie w rodzinnej lidze, gdzie nawet zaliczył 4 występy w najwyższej klasie rozgrywkowej, a także 26. gier na jej zapleczu. Reprezentował barwy takich klubów jak Traktor Chmielnicki, Adamas Kijów, Sławutycz Sławuta, Energetyk Niecieszyn, Artania Oczaków, Ratusza Kamieniec Podolski i Temp Szepetówka. Z ostatniego z wymienionych, a dokładniej z jego drugiego zespołu, trafił do Radomiaka. Po wyjeździe z Polski miał grać natomiast w trzecioligowym rosyjskim Fabusie Bronnicy. Transfermarkt sugeruje, że już w 1998 roku zakończył karierę, ale w okolicy 2001 roku pojawia się w zespole Spolielast Sławuta. W klubie ze Sławuty (o nazwie... Sławuta) widnieje też jego nazwisko w latach 2011-17 i sezonie 2019-20 (pomiędzy zaś pojawia się w Terenie Krupiec), ale czy był w tych latach zawodnikiem, czy też trenerem - nie wiem. Możliwe jednak, że były to kluby futsalowe. Niestety nie wiem też, co się z nim dzieje obecnie, ale osoba o tym imieniu i nazwisku (z dopiskiem "Petrowycz", a więc właściwym dla tego zawodnika) obecnie pracuje w Urzędzie Celnym w Chmielnickim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez moderatora